WSZYSTKO CO widzimy zapisuje się w naszej pamięci. Z biegiem czasu obraz ulega zatarciu i rozmyciu. PAMIĘTAMY:
że coś się wydażyło i z grubsza przebieg wydarzeń. Na starość zostają tylko najsilniej wryte w pamięć przeżycia, żeby na chwilę przed śmiercią wylać się do głowy setkami klatek na sekundę. Na koniec pojawia się widok najbliższej osoby i towarzysza "podróży", po policzku spływa łza, zapada ciemność i to już KONIEC.....Mam nadzieję, że TO DOPIERO POCZĄTEK. Kiedyś po kolejnym buchu jointa wysnułem teorię na ten temat i choć już dziś nie palę, uważam ją za najbardziej proawdopodobną (pozdrawiam fanów SF). Gdybym się jednak mylił... na wszelki wypadek już dawno zacząłem robić kopię zapasową w postaci zdjęć. Teraz czas aby zrobić backup na sieci...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz